|
|
|
|
LATA 1914 - 1945
Droga do Polski Wola, leżąca na
południowo wschodnim skraju państwa pruskiego, z dala od centrów niemieckich, w
sąsiedztwie ziemi krakowskiej, nie podlegała takim wpływom niemieckim, jak
chociażby wioski z okolic Katowic, Rybnika czy Raciborza. Jeśli w innych
pszczyńskich miejscowościach istniały folwarki książęce obsadzone przez
niemieckich urzędników, tu, w Woli, nawet tego nie było. Z procesem germanizacji
ludność spotykała się jedynie w latach nauki szkolnej i w czasie odbywania przez
mężczyzn służby wojskowej. Wioska była jednolita pod względem wyznaniowym. Nie
mieszkali tutaj ewangelicy, lecz wyłącznie polskojęzyczni katolicy. Nie bez
znaczenia dla podtrzymania polskości było bezpośrednie sąsiedztwo Woli z ziemią
krakowską. O ile mało kto z tutejszych mieszkańców zwiedził w swym życiu
Wrocław, stolicę pruskiej prowincji śląskiej, to wielu, nieraz kilkakrotnie,
było w Krakowie, dawnej stolicy polskiej. Na skutek wymienionych tu czynników
niemieckość w tym zakątku ziemi pszczyńskiej poczyniła znacznie mniejsze postępy
niż w pozostałych częściach Górnego Śląska.
Jeszcze przed powstaniami śląskimi jako aktywiści narodowi w Woli dali się
poznać: Jakub Szromczyk, Wojciech Rozmus i nieco młodsi Walenty Gwóźdź, Antoni
Musiał, Franciszek Rozmus, student medycyny Augustyn Madeja, Tomasz Niesyto i
Władysław Janosz. Pochodzili z rodzin chłopskich, od wieków zasiedziałych w
Woli. Zdawali oni sobie sprawę ze znaczenia polskiego słowa pisanego i dlatego
założyli bibliotekę. Umieszczono ją w domu Walentego Gwoździa. Niektórzy z
wymienionych aktywistów czynnie włączali się do prac Towarzystwa Gimnastycznego
"Sokół", jak na przykład Władysław Janosz, który w tym celu nawiązał łączność z
"gniazdem" w Mysłowicach.
Tuż po zakończeniu I wojny światowej odbyły się w prowincji śląskiej wybory
deputowanych do Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. Najwięcej głosów w Woli uzyskał
wówczas Franciszek Rozmus. Reprezentował on nie tylko rodzinną miejscowość, ale
również sąsiednie wioski. W dniach od 3 do 5 XII 1918 r. brał udział w obradach
poznańskiego Sejmu. Po powrocie do Woli doznawał z tego powodu wielu szykan ze
strony władz niemieckich. Na zjazdy powiatowe wioska z reguły kierowała Tomasza
Niesytę oraz Władysława Janosza.
Dnia 19 II 1919 r. 17 mężczyzn z Woli złożyło przysięgę na rzecz konspiracyjnej
Polskiej Organizacji Wojskoweej. Odebrał ją Jan Jęczmyk, dowódca III okręgu POW
z Bojszów. W lipcu, na krótko przed I powstaniem śląskim, POW wysłała Sylwestra
Janosza i Ludwika Wojciecha w rejon Raciborza. Przetransportowali tam materiał
wybuchowy do wysadzenia mostów na Odrze, co miało uniemożliwić Niemcom atak na
siły powstańcze. Dzieła tego dokonał wówczas Arka Bożek, któremu akcję tę zlecił
Janosz.
W nocy z 16 na 17 stycznia 1919 r. pod szopą cegielni Franciszka Rozmusa zebrało
się 19 miejscowych peowiaków. Po bezskutecznym oczekiwaniu na sygnał powstania,
rozeszli się do domów. Rano ponownie się zgromadzili, tym razem pod domem
Franciszka Majerczyka. Grupa podzieliła się na trzy drużyny. Pierwsza z
Franciszkiem Pawełką na czele zaskoczyła sześcioosobowy posterunek kawalerii
Grenzschutzu pod probostwem i rozbroiła go. Druga drużyna z Władysławem Janoszem
wzięła do niewoli koniuszych pilnujących koni w stajniach. Kilku niemieckich
żołnierzy znajdowało się przy kuchni polowej u Kuca. Z ich rozbrojeniem nie było
większego kłopotu. Dokonała tego trzecia grupa. Uszedł jednak dowódca tej
jednostki, wachmistrz, który - jak się później wyjaśniło - poszedł wczesnym
rankiem wędkować w stawie Odrobińskiego. Insurgenci obawiając się, że sprowadzi
on niemiecką odsiecz, przeprawili się z jeńcami i zdobyczną bronią przez Wisłę
na stronę polską.
Powstańcy wolscy, przystępując 17 sierpnia do akcji, posiadali zaledwie 1
karabin, 1 pistolet oraz bagnet. Po rozbrojeniu miejscowej placówki Grenzschutzu,
każdy z nich posiadał już pełne uzbrojenie wojskowe.W tym pierwszym powstańczym
starciu, które udało się dzięki zaskoczeniu, najdzielniej spisali się Franciszek
Rozmus, Franciszek Pawełko, Franciszek Majerczyk, Kubeczko, Jakub Janosz i
Tomasz Niesyto.
Po krótkim czasie powstańcy ponownie przeprawili się prze Wisłęi wrócili do
Woli. Wtedy też do wioski zbliżyli się Niemcy na furmankach, ale zostali
ostrzelani i wycofali się. Po upływie kilku godzin ponowili atak od strony lasu,
lecz ponownie zostali powstrzymani. Dopiero nocą, dysponując liczebną przewagą,
wdarli się do Woli, tracąc przy tym 5 zabitych. Powstańcy po raz wtóry uszli za
Wisłę. Zajęli stanowiska na drugim brzegu rzeki w Harmężach, skąd ogniem
karabinów nękali nieprzyjaciela w swej wsi. Silny posterunek Grenzschutzu zajął
wówczas kwaterę w szkole.
24 sierpnia wolscy powstańcy, wzmocnieni przez kolegów z innych miejscowości,
znów uderzyli na wieś. Niemcy nie dali się jednak zaskoczyć. W trakcie wymiany
ognia ranny został powstaniec Pęczek z Imielina. Pomocy udzieliła mu Katarzyna
Kubeczko-Błachowa i Bronisława Odrobińska. Opatrzyły go w szopie Józefa Pawełki
i po kilku dniach został on odtransportowany do Oświęcimia, skąd przewieziono go
do szpitala w Krakowie. Wobec niepowodzenia powstańcy po raz kolejny uszli przez
Wisłę na teren polski.
Po kilku dniach, 29 sierpnia, nastąpił trzeci wypad na Wolę. Podobnie jak
poprzednio został on odparty przez Grenzschutz. Niemcy, nękani jednak stałymi
atakami, wycofali się do Bojszów. Stąd przez jakiś czas wysyłali w kierunku Woli
patrole. Nie wchodziły one między zabudowania, lecz zatrzymywały się pod wsią,
po czym wracały do bazy.
Według danych Tomasza Niesyty w czasie I powstania na terenie Woli zginęło 36
Niemców, których pogrzebano na cmentarzu ewangelickim w Pszczynie. Powstańcy
wywodzący się z tutejszej wsi uczestniczyli również w walkach z Grenzschutzem
pod Kopciowicami, Łąką i Górą. Po upadku powstania żonaci powstańcy wrócili
spoza Wisły do wsi, samotni odeszli do szeregów Wojska Polskiego w Biedrusku.
II powstanie śląskie miało ograniczone cele. Wiosną 1920 roku z terenu
plebiscytowego usunięto oddziały niemieckie Grenzschutzu. Na Górny Śląsk
przybyły wojska francuskie, brytyjskie i włoskie. NIemcy nadal jednak
dysponowali tu silną policją ("Sipo"), znienawidzoną prze polską
ludność.Międzysojusznicza Komisja zwlekała z jej rozwiązaniem, co było jednym z
głównych powodów wybuchu II powstania. Na terenie Woli powstańcy - według
relacji Tomasza Wojciecha - zajęli wieś, rozbrajając tutejszy posterunek
niemiecki. Nie było jednak takich starć, jakie prowadzono w czasie I powstania.
W III powstania w walkach pod Gogolicami i Starym Koźlem uczestniczyło
kilkunastu powstańców z Góry. Wieś od początku do końca powstania znajdowała się
w rękach powstańców. Utrzymali się w niej do czerwca 1922 r., a więc do czasu
przejęcia Górnego Śląska przez Polskę. Do tego czasu porządek utrzymywała Straż
Obywatelska pod komendą Tomasza Niesyty.
Plebiscyt śląski
W roku 1910 mieszkało we wsi 885 mieszkańców, z czego 840 mówiących po polsku,
45 po niemiecku. W wyborach radnych do rady gminnej w listopadzie 1919 r. 250
głosów na 309 zdobyli kandydaci polscy.
Podczas plebiscytu śląskiego 20 marca 1921 r. było w Woli 486 uprawnionych do
głosowania, w tym 46 emigrantów. Za Polską głosowało 473 wotantów, za Niemcami
8. Przewodniczącym Komisji Plebiscytowej był Tomasz Niesyto.
źródło: "Nasze strony" Zygmunt Orlik - Bydgoszcz 1996
|
|