□ Nasze sołectwa :       Miedźna       Grzawa       Góra       Frydek       Gilowice       Wola

 › Dzisiaj jest    Godzina: 

www.zapadz.eu

 
  .: Menu
 › Aktualności
 › Ogłoszenia
 › Oferty inwestycyjne
 › Elektroniczna skrzynka    podawcza
 › Gmina Miedźna
 › Położenie
 › Prawo lokalne
 › Finanse gminy
 › Urząd gminy
 › Struktura urzędu
 › Jak załatwić sprawę
 › Przetargi
 › Konkursy
 › Praca w UG Miedźna
 › Jednostki    organizacyjne
 › Zdrowie
 › Oświata
 › Kultura
 › Sport
 › Galeria

 › Lokalna Grupa Działania "Ziemia Pszczyńska"


 
 
 
 


 Zalecana jest przeglądarka
 Internet Explorer oraz
 rozdzielczość 1024x768

 
  .: Góra

 

 

 › Ogólnie
 › Nazwa wsi oraz herb
 › Z dawnych dziejów
 › Z przeszłości Zawadki
 › Wieś nadgraniczna
 › Sprawy wyznaniowe
 › Lata 1919-1945
 

 


GÓRA - WIEŚ NADGRANICZNA

Kontakty mieszkańców z sąsiadami

W przekonaniu mieszkańców ziemi pszczyńskiej, jeszcze tych z połowy ubiegłego stulecia, Góra leżała gdzieś na końcu świata. Mało kto z nich docierał tutaj, bo i po co? Nie było bowiem w tej wsi żadnych atrakcji, które by ich tu przyciągały. Niewiele zmieniła także w tym względzie bita szosa, którą Prusacy poprowadzili tu z Pszczyny w koNcu XIX w. Kończyła się przed rzeką Wisłą. Obecnie przy takich drogach stawia się znak informujący, iż mamy do czynienia ze "ślepą ulicą".

W dawnych feudalnych czasach górzanie najczęściej kontaktowali sięz Miedźną, z którą wiązał ich tamtejszy kościół parafialny. Tu byli chrzczeni, żenieni i grzebani. Natomiast do Pszczyny udawano się raczej rzadko, głównie w celach handlowych. Do sporadycznych należały również wyjazdy do pszczyńskiego "fizyka" (lekarza), które zaczęto praktykować w drugiej połowie XIX stulecia. Dziś trudno uwierzyć, ale w ubiegłym wieku w Górze żyło wiele kobiet, które nigdy nie były w żadnym mieście. Co innego mężczyźni, których jako furmanów często wysyłano do różnych miejsc. Niektórzy, jako austriaccy czy pruscy żołnierze, zwiedzili nawet kawał Europy. Kronikarz pszczyński uszczypliwie odnotował, że górzaniepo raz pierwszy gromadnie poznali Pszczynę w 1694 r. Wówczas to przyprowadzono tu grupę spętanych chłopów, którzy odmawiali odrabiania pańszczyzny. Przez kilka tygodni "podejmował" ich wtedy o chlebie i wodzie hrabia Promnic w zamkowych lochach.

Kontakty dawnych górzan z sąsiadami z leżącej obok ziemi oświęcimskiej również były ograniczone. Na przeszkodzie stała rzeka Wisła oraz przebiegająca wzdłuż niej granica państwowa, najpierw czesko-polska (XV w. - 1525 r.), później austriacko-polska (1525 - 1742), prusko-polska (1742 - 1772), prusko-austriacka (1772 - 1918), niemiecko-polska (1918 -1920). Nie należy jednak sądzić, że przeszkody te w zupełności odcinały górzan od mieszkańców żyjących na prawym brzegu Wisły. Zawiślańskie tereny zwano "cysarską stroną", jako że do 1918 r. należały one do cesarstwa austro-węgierskiego. Przed I wojną światową (także w latach 1918 -1922) przechodzono tam po 25% tańszą wędlinę, naftę, cukier, mąkę itp. Z kolei po stronie pruskiej "cysaroki" kupowały "łacniejsze" śledzie i niektóre wyroby przemysłowe. Gdy w połowie XIX w. Austriacy wybudowali linię kolejową Kraków-Wiedeń, w pobliskich Jawiszowicach powstał dworzec kolejowy. Znajdował się w odległości zaledwie 2 km od centrum Góry. Większość podróżnych z Góry korzystała z tego wyjeżdżając stamtąd do Krakowa.

Finanse, Zollamt i Grenzhaus

Przed I wojną światową miejscowa ludność bez większych kłopotów przekraczała tutejszą granicę państwową. Jeśli jednak przenoszono większą ilość towaru, na przykład powyżej 5 funtów mąki, to należało opłacić cło. Pilnowali tego celnicy, których miejscowa ludność nazywał �finansami�. Do dziś starsi ludzie w Górze wspominają, że jeden z tutejszych mieszkańców o nazwisku Kobiór, nie zatrzymał się na wezwanie "finansa" i został przez niego zastrzelony. Miejscowi ludzie znali wiele różnych sposobów, by obejść celników. Łatwiej było tego dokonać latem, gdy opadł poziom wody w rzece i można było ją przekroczyć bez potrzeby korzystania z przeprawy łodzią. Kilku strażników nie mogło upilnować przydzielonego im odcinka granicy.

Pruscy Grenzaufseherzy, czyli strażnicy graniczni, zwani również "zielonkami", mieli w Górze przy szosie swój dom mieszkalny (Grenzhaus). Po roku 1922 przeszedł on na cele publiczne. W 1905 r. mieszkali w nim: Max Rosner, Heinrich Ulbrich, Bruno Dannhauer.

W roku 1910, na północ od dworu wybudowano Zollamt, czyli budynek urzędu celnego. Do tej pory funkcję tę pełniła położona nad rzeką drewniana buda. Nowy obiekt powstał z powodu zwiększonego ruchu graniczneego, co było rezultatem postawienia na Wiśle pierwszego w dziejach Góry mostu.

W 1922 r. Górny Śląsk złączony został z odrodzoną Rzecząpospolitą. Wtedy w Górze zniknęła granica, a wraz z nią strażnicy. W wolnym budynku celnym zamieszkiwali zwykli lokatorzy. Po II wojnie światowej przejściowo ulokowano tu bibliotekę, felczera i biura Gromadzkiej Rady Narodowej. Po ich przekwaterowaniu do pomieszczeń starej szkoły Zollamt ponownie zajęli lokatorzy. Dziś ów budynek jest własnością rodziny Malcherów.

Przeprawa, mosty

Przedostanie się do zawiślańskich Jawiszowic, czyli na teren ziemi oświęcimskiej, było do początków naszego stulecia dla górzan trudne. W okresie letnim można było przejść rzekę wpław, ale w pozostałych porach roku nie było to możliwe i wówczas korzystano z usług miejscowego przewoźnika, którego stanowisko znajdowało się jakieś 150 m w górę rzeki od dzisiejszego mostu. Po drugiej stronie Wisły na przejezdnych czekali celnicy. Znaczenie tej przeprawy wzrosło, gdy powstała austriacka linia kolejowa oraz dworzec kolejowy w Jawiszowicach.

Łódź zabierała 5 - 6 ludzi, a za przewóz płacono 5 fenigów, co wówczas stanowiło równowartość jednej pszennej bułki. Z łodzi korzystano również w późniejszych czasach, gdy wezbrane wody rzeki uniemożliwiły korzystanie z mostu. Starzy górzanie wspominają przewoźnika Nycza, ekswójta, który przewoził ludzi z brzegu w pobliżu Chromika.

Na początku XX wieku pruskie władze zaczęły rozważać kwestię budowy mostu. W pszczyńskim archiwum do dziś znajduje się obszerna na ten temat dokumentacja. Projektowany most miał umożliwić komunikację kołową, szczególnie na jawiszowicki dworzec. W tym czasie istniała już bita szosa Pszczyna-Góra, której budowę rozpoczął w roku 1875 rząd pruski, a ukończyły ją cztery lata później władze powiatowe.

Lokalizacja tego pierwszego w Górze mostu była dosyć dziwna. Nie znajdował się on bowiem na przedłużeniu pszczyńskiej szosy, jak dziś, lecz w pobliżu dworu. Żeby do tego mostu dotrzeć, trzeba było przed karczmą zjechać w kierunku dworu. Od Zollamtu prowadziła do niego droga, którą usypano przez staw Barborczymiec.

Zbudowanie mostu w tak zaskakującym miejscu tłumaczone jest różnie. Przeważa pogląd, że zadecydowały tu interesy dworu.

Dnia 2 września 1939 r. most został wysadzony przez wycofujące się polskie wojska 6 Dywizji Piechoty. Po raz wtóry został zniszczony 27 stycznia 1945 r., gdy pod naporem Armii Czerwonej uchodziły stąd wojska Wehrmachtu.

Złe umiejscowienie mostu oraz jego fatalny stan po II wojnie światowej były przyczyną wielu kłopotów i dlatego nowy betonowy most wybudowano na przedłużeniu szosy pszczyńskiej. Oddano go do użytku w 1964 r. O poprzednim moście pamięta już tylko starsze pokolenie górzan.

Karczma

O starej karczmie w Górze wspominają już dokumenty z XVI w. Była własnością tutejszego dworu, który wydzierżawiał ją różnym arendarzom. Zapisy z 1521 r. wspominają niejakiego Staszka Karczmarza. W 1757 roku był tu karczmarz Błażej. W XIX stuleciu jej arendarzem byli Żydzi (6 osób w 1861 r.). Na początku naszego wieku karczmę dzierżawił Żyd Markus Lipner. Oprócz wyszynku miał również jedyny w Górze sklep z tzw. towarami kolonialnymi. Tutejszą wioskę Lipnerowie opuścili po I wojnie światowej, przenosząc się do Katowic. Pozostawili po sobie opinię uczciwych kupców i dobrych ludzi. Po Lipnerach karczmę i sklep przejęła rodzina Lasków.



źródło: "Nasze strony" Zygmunt Orlik - Bydgoszcz 1996
 

 

 Powered by PSnews, copyrights by miedzna.pl, projekt strony: Patryk Nowak, administracja strony Marek Brol