|
|
|
|
GÓRA - WIEŚ NADGRANICZNA
Kontakty mieszkańców z sąsiadami
W przekonaniu mieszkańców ziemi pszczyńskiej, jeszcze tych z połowy ubiegłego
stulecia, Góra leżała gdzieś na końcu świata. Mało kto z nich docierał tutaj, bo
i po co? Nie było bowiem w tej wsi żadnych atrakcji, które by ich tu
przyciągały. Niewiele zmieniła także w tym względzie bita szosa, którą Prusacy
poprowadzili tu z Pszczyny w koNcu XIX w. Kończyła się przed rzeką Wisłą.
Obecnie przy takich drogach stawia się znak informujący, iż mamy do czynienia ze
"ślepą ulicą".
W dawnych feudalnych czasach górzanie najczęściej kontaktowali sięz Miedźną, z
którą wiązał ich tamtejszy kościół parafialny. Tu byli chrzczeni, żenieni i
grzebani. Natomiast do Pszczyny udawano się raczej rzadko, głównie w celach
handlowych. Do sporadycznych należały również wyjazdy do pszczyńskiego "fizyka"
(lekarza), które zaczęto praktykować w drugiej połowie XIX stulecia. Dziś trudno
uwierzyć, ale w ubiegłym wieku w Górze żyło wiele kobiet, które nigdy nie były w
żadnym mieście. Co innego mężczyźni, których jako furmanów często wysyłano do
różnych miejsc. Niektórzy, jako austriaccy czy pruscy żołnierze, zwiedzili nawet
kawał Europy. Kronikarz pszczyński uszczypliwie odnotował, że górzaniepo raz
pierwszy gromadnie poznali Pszczynę w 1694 r. Wówczas to przyprowadzono tu grupę
spętanych chłopów, którzy odmawiali odrabiania pańszczyzny. Przez kilka tygodni
"podejmował" ich wtedy o chlebie i wodzie hrabia Promnic w zamkowych lochach.
Kontakty dawnych górzan z sąsiadami z leżącej obok ziemi oświęcimskiej również
były ograniczone. Na przeszkodzie stała rzeka Wisła oraz przebiegająca wzdłuż
niej granica państwowa, najpierw czesko-polska (XV w. - 1525 r.), później
austriacko-polska (1525 - 1742), prusko-polska (1742 - 1772), prusko-austriacka
(1772 - 1918), niemiecko-polska (1918 -1920). Nie należy jednak sądzić, że
przeszkody te w zupełności odcinały górzan od mieszkańców żyjących na prawym
brzegu Wisły. Zawiślańskie tereny zwano "cysarską stroną", jako że do 1918 r.
należały one do cesarstwa austro-węgierskiego. Przed I wojną światową (także w
latach 1918 -1922) przechodzono tam po 25% tańszą wędlinę, naftę, cukier, mąkę
itp. Z kolei po stronie pruskiej "cysaroki" kupowały "łacniejsze" śledzie i
niektóre wyroby przemysłowe. Gdy w połowie XIX w. Austriacy wybudowali linię
kolejową Kraków-Wiedeń, w pobliskich Jawiszowicach powstał dworzec kolejowy.
Znajdował się w odległości zaledwie 2 km od centrum Góry. Większość podróżnych z
Góry korzystała z tego wyjeżdżając stamtąd do Krakowa.
Finanse, Zollamt i Grenzhaus
Przed I wojną światową miejscowa ludność bez większych kłopotów przekraczała
tutejszą granicę państwową. Jeśli jednak przenoszono większą ilość towaru, na
przykład powyżej 5 funtów mąki, to należało opłacić cło. Pilnowali tego celnicy,
których miejscowa ludność nazywał �finansami�. Do dziś starsi ludzie w Górze
wspominają, że jeden z tutejszych mieszkańców o nazwisku Kobiór, nie zatrzymał
się na wezwanie "finansa" i został przez niego zastrzelony. Miejscowi ludzie
znali wiele różnych sposobów, by obejść celników. Łatwiej było tego dokonać
latem, gdy opadł poziom wody w rzece i można było ją przekroczyć bez potrzeby
korzystania z przeprawy łodzią. Kilku strażników nie mogło upilnować
przydzielonego im odcinka granicy.
Pruscy Grenzaufseherzy, czyli strażnicy graniczni, zwani również "zielonkami",
mieli w Górze przy szosie swój dom mieszkalny (Grenzhaus). Po roku 1922
przeszedł on na cele publiczne. W 1905 r. mieszkali w nim: Max Rosner, Heinrich
Ulbrich, Bruno Dannhauer.
W roku 1910, na północ od dworu wybudowano Zollamt, czyli budynek urzędu
celnego. Do tej pory funkcję tę pełniła położona nad rzeką drewniana buda. Nowy
obiekt powstał z powodu zwiększonego ruchu graniczneego, co było rezultatem
postawienia na Wiśle pierwszego w dziejach Góry mostu.
W 1922 r. Górny Śląsk złączony został z odrodzoną Rzecząpospolitą. Wtedy w Górze
zniknęła granica, a wraz z nią strażnicy. W wolnym budynku celnym zamieszkiwali
zwykli lokatorzy. Po II wojnie światowej przejściowo ulokowano tu bibliotekę,
felczera i biura Gromadzkiej Rady Narodowej. Po ich przekwaterowaniu do
pomieszczeń starej szkoły Zollamt ponownie zajęli lokatorzy. Dziś ów budynek
jest własnością rodziny Malcherów.
Przeprawa, mosty
Przedostanie się do zawiślańskich Jawiszowic, czyli na teren ziemi
oświęcimskiej, było do początków naszego stulecia dla górzan trudne. W okresie
letnim można było przejść rzekę wpław, ale w pozostałych porach roku nie było to
możliwe i wówczas korzystano z usług miejscowego przewoźnika, którego stanowisko
znajdowało się jakieś 150 m w górę rzeki od dzisiejszego mostu. Po drugiej
stronie Wisły na przejezdnych czekali celnicy. Znaczenie tej przeprawy wzrosło,
gdy powstała austriacka linia kolejowa oraz dworzec kolejowy w Jawiszowicach.
Łódź zabierała 5 - 6 ludzi, a za przewóz płacono 5 fenigów, co wówczas stanowiło
równowartość jednej pszennej bułki. Z łodzi korzystano również w późniejszych
czasach, gdy wezbrane wody rzeki uniemożliwiły korzystanie z mostu. Starzy
górzanie wspominają przewoźnika Nycza, ekswójta, który przewoził ludzi z brzegu
w pobliżu Chromika.
Na początku XX wieku pruskie władze zaczęły rozważać kwestię budowy mostu. W
pszczyńskim archiwum do dziś znajduje się obszerna na ten temat dokumentacja.
Projektowany most miał umożliwić komunikację kołową, szczególnie na jawiszowicki
dworzec. W tym czasie istniała już bita szosa Pszczyna-Góra, której budowę
rozpoczął w roku 1875 rząd pruski, a ukończyły ją cztery lata później władze
powiatowe.
Lokalizacja tego pierwszego w Górze mostu była dosyć dziwna. Nie znajdował się
on bowiem na przedłużeniu pszczyńskiej szosy, jak dziś, lecz w pobliżu dworu.
Żeby do tego mostu dotrzeć, trzeba było przed karczmą zjechać w kierunku dworu.
Od Zollamtu prowadziła do niego droga, którą usypano przez staw Barborczymiec.
Zbudowanie mostu w tak zaskakującym miejscu tłumaczone jest różnie. Przeważa
pogląd, że zadecydowały tu interesy dworu.
Dnia 2 września 1939 r. most został wysadzony przez wycofujące się polskie
wojska 6 Dywizji Piechoty. Po raz wtóry został zniszczony 27 stycznia 1945 r.,
gdy pod naporem Armii Czerwonej uchodziły stąd wojska Wehrmachtu.
Złe umiejscowienie mostu oraz jego fatalny stan po II wojnie światowej były
przyczyną wielu kłopotów i dlatego nowy betonowy most wybudowano na przedłużeniu
szosy pszczyńskiej. Oddano go do użytku w 1964 r. O poprzednim moście pamięta
już tylko starsze pokolenie górzan.
Karczma
O starej karczmie w Górze wspominają już dokumenty z XVI w. Była własnością
tutejszego dworu, który wydzierżawiał ją różnym arendarzom. Zapisy z 1521 r.
wspominają niejakiego Staszka Karczmarza. W 1757 roku był tu karczmarz Błażej. W
XIX stuleciu jej arendarzem byli Żydzi (6 osób w 1861 r.). Na początku naszego
wieku karczmę dzierżawił Żyd Markus Lipner. Oprócz wyszynku miał również jedyny
w Górze sklep z tzw. towarami kolonialnymi. Tutejszą wioskę Lipnerowie opuścili
po I wojnie światowej, przenosząc się do Katowic. Pozostawili po sobie opinię
uczciwych kupców i dobrych ludzi. Po Lipnerach karczmę i sklep przejęła rodzina
Lasków.
źródło: "Nasze strony" Zygmunt Orlik - Bydgoszcz 1996
|
|