|
|
|
|
WIELKA DROGA, BRZOZÓWKA, BODZÓW
W innym miejscu, omawiając dzieje
Woli, wspominamy o średniowiecznym trakcie handlowym, prowadzącym z Krakowa
przez Oświęcim, Wolę (Wieżę) do Pszczyny, za którą rozwidlał się on w kierunku
Moraw i Raciborza. Trakt ten nie pokrywał się z dzisiejszą szosą Wola -
Pszczyna, której zresztą w tamtym czasie jeszcze nie było. Kupcy i podróżni
przybywający ze wschodu, po przekroczeniu Wisły w Wieży, wędrowali dalej wzdłuż
suchszego prawego brzegu Pszczynki, między innymi przeztereny dzisiejszego
Frydka i Bodzowa. Trakt ten niewiele przypominał dzisiejsze drogi. Był po prostu
naturalnym szlakiem, a o jego przebiegu informowały jedynie koleiny po
przejeżdżających tędy wozach czy saniach. Jazda takim gościńcem nie była Latwa,
szczególnie w czasie jesiennych opadów i przedwiosennych roztopów. Ludność ziemi
pszczyńskiej zwała ów trakt Wielką Drogą (Wielą Drógą). Określenie to przetrwało
w naszym regionoe do dziś.
Przy Wielkiej Drodze, między dzisiejszym Frydkiem i Bodzowem, istniała w XIV
wieku, a może nawet wcześniej, samotna karczma. Lepsze byłoby tu określenie
zajazd, austeria. Podróżni mogli bowiem w niej nie tylko odpocząć, czy posilić
się, ale także przenocować.
Pierwsza zachowana wzmianka o tym starym brzozowskim zajeździe pochodzi z
początku XV wieku. Dnia 18 maja 1423 roku książę raciborski, Jan, przekazał ją
niejakiemu Stachinowi. Była to spora majętność, gdyż oprócz zabudowań należał do
niej kawał lasu (ok.100 mórg) oraz duży obszar ziemi. Tutejszy karczmarz miał
prawo warzenia własnego piwa. Do kasy książęcej odprowadzał rocznie 144
srebrnych groszy czeskich, czyli 3 grzywny.
Dokumenty archiwalne przekazywały nam imiona niektórych właścicieli tego
zajazdu. Od nazwy miejscowej tego zakątka zwano ich karczmarzami brzozowskimi.
- Piotr karczmarz Brzozowski, wspomniany w l. 1519, 1548
- Wojtek karczmarz Brzozowski, wzm. w r. 1586
- Klimek Prus, określany także "Clemens Brzozowski czyli Prus rzeczony".
Pochodził ze starego rodu karczmarzy miedźniańskich. Wzmiankowany jest w latach
1612 i 1627
- Wojciech Brzozowski, wzm. w urbarzu z 1640 r.
- Marianna Brzozowska, wdowa po Wojciechu, do r. 1660
- Jan Galus (Gallus), od r. 1660 W pszczyńskim archiwum książęcym, w księdze
kontraktów i testamentów, znaleźć można dokument kupna brzozowskiego statku
(majątku) przez "sławetnego" Jana Galusa, notabene niepiśmiennego. Sporządzony
18 IV 1660 r. kontrakt informujenas, że nabywca daje za Brzozówkę Mariannie,
wdowie po Wojciechu, sporą sumę "jednego tysiąca Talarów dobrych strzibnych
pieniędzy w śląskiej ziemi idących, w każdym Talarze po 36 groszy,a grosz po
12Halirzi małych."
W pszczyńskim archiwum książęcym, w księdze kontraktów i testamentów, znaleźć
można dokument kupna brzozowskiego statku (majątku) przez "sławetnego" Jana
Galusa, notabene niepiśmiennego. Sporządzony 18 IV 1660 r. kontrakt informuje
nas, że nabywca daje za Brzozówkę Mariannie, wdowie po Wojciechu, sporą sumę
"jednego tysiąca Talarów dobrych strzibnych pieniędzy w śląskiej ziemi idących,
w każdym Talarze po 36 groszy, a grosz po 12 Halirzi małych." Sprzedająca
zastrzegła sobie dożywocie (wymowek). Wynosił on rocznie: 2 ćwiertnie żyta, 1
ćwiertnia poganki, 1 wiertel prosa, 1 wiertel jęczmienia, 1 połeć wieprzowiny.
Ponadto "wyzwoliła sobie", że do śmierci może na alusówce utrzymywać 3 krowy i 2
wołki. Do tego dochodziły 2 zagony na uprawę lnu, 2 zagony na konopie, 1 zagon
na kapustę, 1 zagon na rzepę i 1 zagon na marchew. Nie wspomina się tu o
ziemniakach, gdyż do połowy XVII wieku nie były one w ziemi pszczyńskiej znane.
Wspomniany wymówek w sposób pośredni informuje nas o najpopularniejszych
uprawach w ówczesnych gospodarstwach tutejszych chłopów.
Niepiśmiennego nabywcę wyręczył swym podpisem pisarz Mateusz Łyczko, zaś
Brzozowską niejaki Tomasz Łyczko. Jako świadek tej transakcji swój podpis na
dokumencie złożył Stanisław Wyparlik, zięć sprzedającej. "Miedźwińskim" wójtem w
tym czasie był Paweł Weszka.
- Mateusz Janik, wzm. w księdze kontraktów w r. 1680. W tym czasie wolne
gospodarstwo brzozowskie było podupadłe i zadłużone. Dnia 15 grudnia 1680 roku
nabył je od Janika Stanisław Rozmus z rodu karczmarzy wolskich. Za całe
gospodarstwo wraz z karczmą i prawem warzenia piwa zapłacił zaledwie 100 talarów
śląskich.
- Andrzej Rozmus, wzmiankowany jest w 1728 roku jako "sołtys brzozowski". Wielka
Droga w XVII wieku utraciła jako trakt handlowy swe poprzednie znaczenie.
Równolegle z tym zmniejszało się znaczenie tutejszej karczmy. Pozostał natomiast
duży szmat lasów i ziemi, który dawał podstawę utrzymania właścicielom tego
"statku", czyli gospodarstwa. Było ono "wolne".
Wolne gospodarstwa, nie obciążone pańszczyzną i innymi powinnościami feudalnymi,
posiadali w okolicy potomkowie i spadkobiercy średniowiecznych zasadźców,
sprawujących w ziemi pszczyńskiej do XV wieku funkcje dziedzicznych sołtysów.
W następnych wiekach, mimo że nie pełnili oni urzędu sołtysów, nadal zwano ich
wolnymi sołtysami (Freischolze). Wolną posiadłość brzozowską w ź wieku również
zaczęto nazywać wolnym sołectwem, chociaż nie było ono nigdy własnością
zasadźcy-sołtysa. Określenie Freischolze niezbyt poprawnie rozciągniętpo bowiem
w XVIII wieku na wszystkie duże i wolne gospodarstwa chłopskie. - W latach 1731
- 1860 właścicielami brzozowskiego wolnego gospodarstwa byli Galusowie, pisani
też jako Gallusowie, później Golusowie.
W noc popielcową 7 lutego 1742 roku wybuchł na Galusówce pożar, który
doszczętnie strawił wszystkie zabudowania. W płomieniach zginęły trzy osoby,
czwarta wkrótce zmarła od odniesionych poparzeń.
Galusówka była de facto folwarkiem. Posiadała nawet własnych chałupników, którzy
pracowali na jej polach. W ówczesnych dokumentach teren ten zwany był
przemiennie Galusówką lub Brzozówką czy Brzozowem.
Ostatecznie przeważyła ta trzecia nazwa i ona też przetrwała do dziś. Dokumenty
archiwalne wspominają następujących "sołtysów" Galusów:
- Wojciech Galus, wzm. w l. 1759 i 1763
- Andrzej Galus, wzm. w r. 1759
- Zofia Rozmusowa, wdowa po Andrzeju, powtórnie zamężna za Janygę, który przejął
administrację majątku i opiekował się nieletnimi pasierbami. Po jego śmierci w
1803 roku, Walenty i Jakub Golusowie, po osiągnięciu pełnoletniości, przejęli
schedę ojca.
- W roku 1860 Brzozówkę kupił książę pszczyński von Hochberg. Rolę wydzierżawił
chłopom, zatrzymał las. W miejscu, gdzie w średniowieczu istniała znana kupcom
austeria, zaś do roku 1860 było największe w okolicy gospodarstwo, stoi dziś
leśniczówka. Zbudowano ją w latach 1889-1890 według planów budowniczego
Scheinerta. Jej dokumentacja budowlana do dziś przechowywana jest w archiwum
książęcym (AKP XI-352, Brzozów).
Wielką Drogą jeździły nie tylko kupieckie karawany. Przemierzali ją także
różnego autoramentu zwykli podróżni, żołnierstwo, a nieraz i wysoko utytułowane
osoby. Tędy - według historyka Wacława Korty - 2 kwietnia 1241 roku przemknęli
tatarscy wojownicy. Po splądrowaniu Krakowa parli na Śląsk, by tu 9 kwietnia
pokonać pod Legnicą księcia Henryka Pobożnego. Oprócz różnych wrażych oddziałów,
Wielką Drogą przechodziły także wojska polskie, jak chociażby u schyłku połowy
XIV wieku, kiedy to król Kazimierz Wielki próbował odebrać Czechom Śląsk.
Znacznie bardziej widowiskowy i pokojowy był przemarsz w 1474 roku 7 tysięcy
polskiej konnicy i 2 tysiące piechoty. Ta wielokilometrowa kolumna towarzyszyła
Władysławowi Jagiellończykowi, który zostawszy królem czeskim, właśnie tędy
jechał do Pragi, by objąć tam tron. Jeśli mowa już o koronowanych głowach, to
warto także wspomnieć księżniczkę Bonę Sforza, przyszłą żonę króla Zygmunta
Starego.
W 1518 r. wędrując z Włoch do Krakowa, również przejeżdżała przez miedźniańskie
tereny. Nie jest wykluczone, że zatrzymała się nawet w Brzozowie przy Piotrowej
austerii, by tu rozprostować zmęczone podróżą kości. Nie uczynił tego zapewne
król Henryk Walezjusz, który w czerwcu 1574 uciekał z Krakowa do Paryża. Pędził
co koń wyskoczy i na odpoczynek zatrzymał się dopiero na zamku pszczyńskim.
Korzystali więc z Wielkiej Drogi monarchowie, książęta, możnowładcy.
Przemierzali ją również wędrowni czeladnicy, dołączając do kupieckich karawan.
Szli tędy pątnicy i wielu innych zacnych ludzi, a także przemierzający naszą
śląską ziemię różni łotrzykowie spod ciemnej gwiazdy. Niejeden z podróżnych
zatrzymywał się w Brzozowie, by tu posilić się ciepłą strawą, nakarmić konie,
czy naprawić koło od wozu. Wystarczy więc przymknąć oczy, by - jak mawiał Byron
- oczyma wyobraźni dostrzec wszystko to na dawnym szlaku, przez miejscowy lud
zwanym "Wielóm Drógóm".
W pierwszej połowie XVIII stulecia pojawia się w dokumentach nazwa Bodzów. W
roku 1738 wymienia się tutejszego osadnika, niejakiego Szwaba z Bodzowa (Schwab
de Bodzow). Osada ta z czasem rozrosła się i stanowi dziś spore skupisko domów.
Etymologia jej nazwy nie jest wyjaśniona. Ludowe domysły, jakoby pochodziła od
"bóść", względnie od "bociana", nie były dotąd rozważane przez specjalistów
toponomastyki.
źródło: "Nasze strony" Zygmunt Orlik - Bydgoszcz 1996
|
|