|
|
|
|
Lata 1939 - 1945
1 września 1939 r., szosą w
kierunku Góry, posuwały się tłumy ludności cywilnej z ziemi rybnickiej i
pszczyńskiej. Byli to uchodzący na wschód przed wojskami niemieckimi.
Następnego dnia na polach ćwiklickich, w sąsiedztwie Miedźnej, rozegrał się
dramat polskiej 6 Dywizji Piechoty. W beznadziejnym starciu z czołgami
niemieckiej 5 Dywizji Pancernej poległo lub zostało rozjechanych ponad 200
polskich żołnierzy, w większości pochodzących z tarnowskiego 16 pp. Niedługo
później i w Miedźnej pojawiły się niemieckie maszyny. W godzinach południowych
polscy saperzy wysadzili w Górze most na Wiśle, co uniemożliwiło niemieckim
siłom pancernym kontynuowanie natarcia na osi Góra - Oświęcim. Pod koniec dnia
niemieckie czołgi skoncentrowały się w niedalekich Jankowicach, by po nocnym
odpoczynku i pobraniu paliwa oraz amunicji kontynuować następnego dnia natarcie
w kierunku Nowego Bierunia.
Na pierwszego tymczasowego wójta Miedźnej niemcy wyznaczyli Maksymiliana
Gruszkę. Już jednak po upływie miesiąca nowym miedźniańskim Burgermeistrem
został Józef Grządziel, a niezadługo później Teofil Śmieja. W 1941 r. we wsi
pojawili się niemieccy osadnicy z Besarabii. Władze powiatowe darzyły ich pełnym
poparciem i zaufaniem i nowym wójtem ustanowiły jednego z nich, Wilhelma Hedela.
Miedźna i Grzawa były wioskami o starych polskich tradycjach, czego obie dały
dowody chociażby w okresie powstań śląskich i plebiscytu. Dzięki postawie
tutejszych mieszkańców mogło w czasie okupacji ukrywać się tu kilkanaście osób
poszukiwanych przez niemieckie władze policyjne.
Przez cały okres okupacji we wsi mieścił się trzyosobowy posterunek żandarmerii,
który w każdej chwili mógł być wzmocniony funkcjonariuszami z Pszczyny i
sąsiednich gmin. Jednym z jego kolejnych komendantów był niejaki Peterko, znany
z gorliwości w tropieniu miejscowej konspiracji. Na szczęście tylko kilku
mieszkańców skłonnych było z nim współpracować. Na osiedlonych w Miedźnej
niemieckich chłopów Peterko nie mógł zbytnio liczyć. Nie znali oni języka
polskiego i słabiutko orientowali się w sprawach mieszkańców, którzy zresztą
unikali z nimi szerszych kontaktów.
W Święta Wielkanocne 1944 r., gorliwy w służbie Peterko spotkał ukrywającego się
Hermana Mośkę. Doszło między nimi do wymiany ognia, z której komendant wnet się
wycofał. Niebawem żandarmi zorganizowali obławę na Bodzowie i w domu Klemensa
Furczyka odkryli ukrywającego się mieszkańca Jankowic. Skatowanego aresztanta
Furczyk musiał odwieźć na "tragaczu" na miedźniański posterunek żandarmerii. W
czasie innej akcji żandarmi wykryli w domu Jana Mośki ukrywającego się tam
Franciszka Mośkę. Został on zastrzelony w chwili ucieczki, gdy zeskakiwał ze
strychu. Wówczas aresztowano jego brata Jana, którego następnie stracono w
Oświęcimiu.
Jednym z ukrywających się był pocztowiec Wojciech (ur. 1911 r.).W czasie wojny
obronnej w 1939 r. służył w 4 Pułku Strzelców Podhalańskich i przebył z tą
jednostką cały wrześniowy szlak bojowy. Do niemieckiej niewoli dostał się w
okolicach Tomaszowa Lubelskiego. Po kilku dniach zbiegł z niej. Później udał się
do Beskidów i w Wiśle podjął pracę listonosza. Za nielegalny obrót kartkami
żywnościowymi został 2 XII 1942 aresztowany, ale uwolnił się dzięki desperackiej
ucieczce z posterunku policji. Z kajdankami na rękach wyskoczył przez okno i
zaszył się w lesie. Następnie u Pawła Wantoluka pod Małym Stokiem rozkuł
żelastwo, po czym po kryjomu wrócił do rodzinnych stron. Poszukiwany przez
policję musiał żyć w konspiracji. W podobnej sytuacji znajdowało się w Miedźnej
kilkanaście osób, między innymi: Antoni Szmajduch, Herman Mośka, Stanisław
Wojciech, Józef Botor, Józef Sosna, Karol Boryczka, Antoni Nycz, Franciszek Nycz,
a także kilku Rosjan, którzy zbiegli z niemieckich obozów jenieckich. Większość
z nich skupiła się wokól wspomnianego Wojciecha.
Wieczorem 19 sierpnia 1944 r. członkowie tej grupy opuścili kryjówkę w stodole
Jana Szajdoka. Gdy zbliżyli się do lasu, niespodziewanie ostrzelała ich
żandarmeria. Postrzeleni zostali Rosjanie Michał i Iwan. Ten pierwszy zmarł,
drugi po podleczeniu się w kryjówce u Szajdoka, przeniósł się do komunistycznej
grupy podziemnej w Kaniowie. Ranę postrzałową brzucha odniósł wówczas także
Antoni Szmajduch. Resztkami sił dowlókł się na plebanię. Tu pierwszej pomocy
udzieliła mu siostra ks. prob. Okrenty, Dorota. Rana okazała się jednak
śmiertelna i Szmajduch po czterech godzinach cierpienia wyzionął ducha.
Resztki grupy ukrywały się później w stodołach u Plewni i Niesyty w Grzawie, ale
po spłonięciu jednej z nich (z powodu pozostawionego w niej zapalonego prymusa),
przenieśli się do kryjówki u Katarzyny Ber we Frydku. Ukrywali się również w
lesie. W tym czasie dołączył do nich Bolesław Burski z Dąbrowy Górniczej. Zbiegł
on Niemcom z kolumny więźniarskiej, która w czasie ewakuacji obozu
koncentracyjnego przechodziła przez Miedźnę.
W Miedźnej nie było zbyt wielu ludzi mogących włączyć się do czynnej pracy
konspiracyjnej. Większość mężczyzn zaciągnięto bowiem do Wermachtu, a
powstańczych i przedwojennych działaczy osadzono w obozach, lub wysiedlono.
Nominalnie Miedźna leżała w obszarze tyskigo batalionu AK "Kobra" (dowódca
Wojciech Gierak) i pszczyńskiej 1 kompanii "Lipowa". Do cywilnej komórki AK,
czyli tzw.Straży Ochrony Powstania należeli m. in. Karol Krzystolik i ks. Józef
Okrent. Miedźniańscy członkowie AK nie prowadzili akcji bojowych. Dnia 16
września 1941 r. z Miedźnej wysiedlono 14 gospodarzy, których w większości
wywieziono jako robotników rolnych na Dolny Śląsk. Akcję tę przeprowadzono
niespodziewanie. Ekspatriowani mogli zabrać ze sobą jedynie podręczne rzeczy.
Opróżnione w ten sposób gospodarstwa zasiedlono niemieckimi chłopami
przywiezionymi tu z Besarabii (Bukowiny).
Wielu mieszkańców Miedźnej znalazło się w czasach okupacji w więzieniach i
obozach koncentracyjnych. Niektórzy na skutek akcji policyjnych tracili życie we
własnej wsi. W wyniku analizy dokumentów, znalezionych w archiwum pszczyńskiego
Związku Kombatantów RP, udało się sporządzić następujący ich wykaz:
1. Ks. prob. Józef Okrent, aresztowany i osadzony w pszczyńskim więzieniu za
zwlekanie z odprawianiem nabożeństwa w języku niemieckim. Na wolność wyszedł
dzięki wstawiennictwu niemieckiej rodziny Burkertów i czasowo osiadł w
Jastrzębiu. Do Miedźnej wrócił po wojnie.
2. Ks. Konrad Wojciech, ur. 1910, wikary w Rybniku, aresztowany 8 XII 1940 r.,
więzień nr 21916 w obozie koncentracyjnym w Dachau, zamęczony tam 18 X 1942 r.
3. Ludwik Golus, ur. 18 VIII 1892 r., dowódca miedźniańskiej kompanii w czasie
powstań śląskich. Po raz pierwszy aresztowany we wrześniu 1939 roku i osadzony w
twierdzy toruńskiej. Po raz wtóry uwięziony w 1941 r. Zginął w obozie
koncentracyjnym w Oświęcimiu dnia 14 VIII 1942 r. jako więzień 17853
4. Władysław Golus, zginął w Oświęcimiu
5. Jan Szweda, zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen
6. Jan Miczek, powieszony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, brat Franciszka
7. Antoni Szmajduch, zginął w sierpniu 1944 r. od kuli żandarma
8. Franciszek Miczek, j.w.
9. Józef Golus, więziony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu
10. Alojzy Radwański, więziony w obozie koncentracyjnym w Dachau
Największe jednak straty poniosła wieś w wyniku przymusowego zaciągnięcia wielu
miedźnian do Wermachtu. Byli to mężczyźni, których uprzednio wpisano do III
grupy narodowości niemieckiej (Volkslisty). Szacuje się, że około 50 z nich
poległo na różnych frontach II wojny światowej.
Dnia 18 i 19 stycznia 1945 roku prowadzono przez Miedźnę kolumny więźniów z
ewakuowanego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Osłabionych, którzy nie
nadążali za kolumną, esesmańska eskorta rozstrzeliwała. W dniu 20 I zapędzono
miedźnian do zbierania zwłok leżących wzdłuż szosy. Pilnował tego uzbrojony
miejscowy osadnik niemiecki, Martin Sauer. Gdy stwierdził, że jedna z ofiar daje
jeszcze znaki życia dobił ją strzałem z karabinu. Świadkami tego wydarzenia było
kilku miedźnian. Wiktor Taska i przedwojenny kierownik szkoły w Ćwiklicach
sprowadzili potajemnie z Pszczyny fotografa Święcha, który sfotografował
pomordowanych.
Dnia 19 stycznia komendant miejscowego posterunku żandarmerii sporządził
meldunek do władz nadrzędnych. Odnotował w nim numery obozowe 52 ofiar. Po
latach Muzeum Oświęcimskie stwierdziło,że większość tych ofiar to Żydzi z
Holandii, Węgier i Polski.Jeden z zamordowanych był powstańcem warszawskim.
Na terenie Miedźnej i Grzawy zdołała zbiec bliżej nie określona liczba więźniów.
Znaleźli oni schronienie między innymi w obejściu Antoniego Czmajducha, Anny
Doliny, Jana Skowrona, Bronisławy Sosny, Marii Tomaszczyk.
Do dziś w sąsiedztwie miedźniańskiego katolickiego cmentarza parafialnego
znajduje się bratni grób z następującą inskrypcją na tablicy:
"Mogiła zbiorowa 42 ofiar zamęczonych na terenie sołectwa Miedźna dnia 18
stycznia 1945 roku przez hitlerowskich oprawców SS w czasie ewakuacji obozu
koncentracyjnego w Oświęcimiu. Niech im ziemia polska lekką będzie."
Dnia 27 stycznia 1945 roku, po zajęciu Oświęcimia, czerwono-armiści przekroczyli
Wisłę i znaleźli się na obszarze dzisiejszej gminy. Dwa dni później w Miedźnej
pełno było wojska radzieckiego ze składu 60 Armii gen. Kuroczkina, a ściślej
mówiąc z 28. Korpusu Armijnego gen. mjr Michała Ozimina. Po zatrzymaniu się
frontu pod Pszczyną /28 I-10 II 1945/, Miedźna przez blisko dwa tygodnie była w
bezpośrednim jego sąsiedztwie. Mieszkańcy przeżyli wówczas wiele ciężkich chwil,
albowiem żołnierze radzieccy zachowali się wówczas niczym w nieprzyjacielskim
kraju.
Pierwszym powojennym naczelnikiem gminy Miedźna został Klemens Furczyk. Zastępcą
był przedwojenny wójt Józef Plewnia.Funkcje radnych pełnili: Józef Kapica, Karol
Krzystolik, Konstanty Opołka, Józef Plewnia, Konrad Golus, Jan Sitko, Franciszek
Sajdok,Leopold Lotawiec, Franciszek Kucz, Klemens Furczyk, Józef Botor, Józef
Opołka.
Zaraz w pierwszych dniach po wyzwoleniu zorganizowano we wsi 30 osobowy oddział
milicji, który miał czuwać nad porządkiem we wsi. W następnych dniach milicjanci
usiłowali również chronić ludność przed grabieżami, jakich dopuszczali się tu
różni radzieccy maruderzy. Komendantem miejscowego posterunku milicji był
początkowo uciekinier z obozu oświęcimskiego Teodor Burski. Po nim funkcję tę
przejął Emil Kwiczała.
Klemens Furczyk ustąpił z urzędu naczelnika w czerwcu 1945 r. Jego następcą
wybrany został Józef Cofała. Stanowisko to pistował do listopada, a więc do
chwili likwidacji gmin jednostkowych.
Do maja 1945 r. biuro urzędu gminy mieściło się w budynku milicji,w późniejszym
czasie w domu Kukofki.
Od 1 grudnia 1945 r., na mocy zarządzenia wojewody z 27 listopada, przestały
istnieć gminy jednowioskowe. Zastąpiono je gminami zbiorczymi. Wówczas w skład
zbiorczej gminy Miedźna weszły: Miedźna, Frydek, Gilowice, Góra i Grzawa. Wola
znalazła się w gminie Bojszowy. Pierwszym wójtem tej miedźniańskiej gminy
zbiorczej był Ludwik Wieczorek z Ćwiklic.
źródło: "Nasze strony" Zygmunt Orlik - Bydgoszcz 1996
|
|