|
|
|
|
WYBRANE ZAGADNIENIA Z DZIEJÓW WSI
- XVI w. - 1914 r.
Dawne rody
Wola do początków XIX w. była wioską kameralną, stanowiącą własność panów
pszczyńskich. Dzięki temu znalazła się w urbarzach książęcych. W takim urbarzu
każdej z wiosek poświęcono kilka stron, na których wypisano poddanych oraz ich
powinności. Właśnie z tego źródła pochodzi prezentowany niżej wykaz dawnych
gospodarzy Woli. Trzeba jednak zaznaczyć, że w odległych czasach chłopi nie
posiadali jeszcze urzędowych nazwisk. Znani byli jedynie z imienia. Jeśli
powtarzały się one we wsi, wówczas zachodziła potrzeba dodania do nich jakiegoś
drugiego określenia. Często były to przezwiska urobione od zewnętrznych lub
wewnętrznych cech danej osoby (np. Jakub łysy). Bywało też, że do imienia
dodawano w dopełniaczu imię ojca (np. Peter Maciejów). i jedne i drugie często
stawały się dziedziczne i funkcjonowały później jako nazwiska.
Gospodarze wolscy w 1536 r.
Jakub Łysy, Franciszek Skobol, Paweł Jozda, Jan Sojka, Maciej Pyciura, Jakub
Dendowicz, Jakub Kabat, Peter Maciejów, Jan Kropel, Maciej Kocianka, Marcin
Janak, Karczmarz. Tym ostatnim był w tym czasie - jak to wiadomo z innych źródeł
- Andrzej Suchy. W przysiółku Wieża: Karczmarz, Kasper Baranek, Staszek.
Siodłocy, zagrodnicy, chałupnicy w 1640 r.
W roku 1536 w Woli żyło, łącznie z karczmarzami, 15 gospodarzy, zaś po upływie
stulecia było ich 33. W tej liczbie są również zagrodnicy z Gilowic, które
traktowano wówczas jako przysiółek Woli. W urbarzach wyszczególniono chłopów
wielkości użytkowanego gospodarstwa. Najwięksi to w lokalnej terminologii
siodłocy, gdzie indziej zwani kmieciami. W niemieckich dokumentach taki
gospodarz figuruje jako Bauer, rzadziej Gebauer. To ostatnie w niektórych
okolicach kraju spolszczono na gbur, co dziś trąci już przezwiskiem. Siodłocy
stanowili najstarszą warstwę chłopów. Powierzchnia ich gospodarstw z reguły
przekraczała 10 dzisiejszych hektarów. W okresie między 1536 i 1586 rokiem
pojawili się w Woli zagrodnicy, zaś przed 1629 dodatkowo chałupnicy. Ci pierwsi
mieli gospodarstwa mniej więcej o połowę mniejsze od siodłoków, zaś chałupnicy
posiadali zaledwie około 0,5 ha a nawet mniej. Oto dane z 1640 r.
Siodłocy: Paweł Knapik, Jurek Hurdzun (stąd później Urdzoń, Urzoń - Z.O.), Paweł
Wieczorek, Jendrzej Plawny, Bartek Mdleja, półsiodłok Jan Morawiec, półsiodłok
Jan Knapik, półsiodłok Piotr Podbioł - wójt wsi, Mateusz Kuba, Adam Kabat,
Wojciech Opołka. Do tej grupy zakwalifikowano również Wolskich wolnych
karczmarzy (Freykretschmer) Jana Zajonca oraz Adrzeja Zabrzeskiego.
Zagrodnicy: Jurek Niesyty (dziś nazwisko Niesyto - Z.O.), Jonek Wilk, Grzegorz
Soyka, Gregor Janocky, Paul Jaromiruw, Michał Chowaniec, Michał Tchurz, Adam
Szołtys, Janek Głomb, Matys (Czarnonoga?) z Gilowic, Wojtek Maćków z Gilowic,
Gaweł Kutus z Gilowic, Gaweł Gawlikz Gilowic.
Chałupnicy: Wojtek Baron, Błażek Lotawiec, Klimek (Rustok?), Kuba Kopiduł,
Gregor Hurdzun, Andreas Chowaniec.
Mieszkańcy w roku 1905
Szczupłe ramy niniejszego opracowania nie pozwalają na przytaczanie nazwisk
tutejszych chłopów wiek po wieku. Zamykamy więc tę sprawę wykazem mieszkańców z
1905 r., a więc sprzed 90 lat. Podajemy go według ówczesnego anachronicznego
podziału ludności na grupy społeczne. Władze pruskie stosowały go do I wojny
światowej, mimo że nie miał on, pięćdziesiąt lat po uwłaszczeniu żadnego sensu.
Od połowy XIX w. można było bowiem, w przeciwieństwie do okresu
pańszczyźnianego, gospodarstwa dzielić, sprzedawać w całości lub w części,
nabywać rolę od innych, itd. Stąd niektórzy zagrodnicy w 1905 r. mieli nieraz
większe gospodarstwa od pierwotnych siodłoków, inni przesuwali się do grupy
drobnych użytkowników. Podobnie było i z chałupnikami. Wśród właścicieli roli
wymieniono tu także nową warstwę "parcelistów", którzy posiadali po kilka czy
kilkanaście arów, na których z czasem wznosili własne domy.
Okres feudalny - świadczenia
Wola była własnością panów pszczyńskich. Gospodarujący w niej chłopi mie byli
pełnoprawnymi właścicielami uprawianej roli. W tamtych czasach istniały do niej
dwa prawa: własność podległa chłopa i własność zwierzchnia panów pszczyńskich,
co obecnie nazywamy własnością podzieloną (por. "Prawa do ziemi" w rozdz. dot.
Miedźnej). Z tego powodu chłopi byli obarczani świadczeniami na rzecz panów na
Pszczynie. Składały się na nie: czynsz, robocizna, daniny w naturaliach.
Powinności chłopów spisywano w tzw. urbarzach. Pierwszy taki urbarz w postaci
grubej księgi pochodzi z 1536 r. (Archiwum Książąt Pszczyńskich, AKP V-1).
Wymieniono w nim wszystkie książęce miejscowości wraz z poddanymi i należnymi
świadczeniami. Dwie strony poświęcone Woli mają tytuł:"Wolla ein Dorff", zaś
niżej "In diesem dorffe sein gesessener Wirthe 13". Dzięki zapisom umieszczonym
w tej książce znamy wysokość świadczeń chłopów wolskich w połowie XVI wieku.
Czynsz:
Czynsz odprowadzano do Pszczyny w dwóch ratach, na św. Michała oraz św. Jerzego.
Jego wysokość uzależniona była od wielkości i dochodowości gospodarstwa.
Daniny:
W urbarzu zapisano: "kto ma pszczoły w ulach, to oddaje tyle miodu, ile nakazuje
stary zwyczaj". Każdy gospodarz przekazywał na pszczyński Zamek 2 kury rocznie.
Robocizna:
12 chłopów wolskich zobowiązanych było do: - utrzymywania mostu na Wiśle w
należytym stanie technicznym (konserwacja drewnianej konstrukcji, naprawy) -
naprawy grobli i stawideł przy dwóch stawach wolskich (150 ha) - całorocznego
czuwania przy stawach, by nie powstały szkody - dowożenia na pszczyński Zamek
drewna budulcowego - pomocy przy jesiennym odłowie ryb z obu pańskich stawów -
wykonywania innych doraźnych prac poleconych przez pańskich urzędników (O
obciążeniach na rzecz Kościoła napisano w rozdziale dot. Miedźnej) Od
pańszczyzny i innych świadczeń można było się uwolnić. W dziejach Woli znany
jest przypadek wykupienia się Jana Hurdzonia od powinności feudalnych. Dzięki
wniesionej opłacie w wysokości 100 talarów od 1590 roku stał się "wolnym
gospodarzem". Więcej takich uwolnień było w sąsiednim Międzyrzeczu.
Stare karczmy
Przyjmuje się, że najstarszą wolską karczmą była ta, która znajdowała się przy
moście na Wiśle w średniowiecznej osadzie Wieża. W późniejszych wiekach zwano ją
Karczmą Dolną. Posiadała status wolnej majętności ("wolna karczma"). Z racji
swego położenia była bardzo dochodową. W niektórych okresach czasu karczmarze
dzierżawili od panów pszczyńskich cło mostowe, co przynosiło im dodatkowe zyski.
W jej pobliżu znajdowały się dwa gospodarstwa chłopów pańszczyźnianych. Na
początku XVI w. wolnym karczmarzem w Wieży był Andrzej Suchan (1512-1536?). W
drugiej połowie tego stulecia właścicielem karczmy stali się Zabrzescy.
Pochodzili z podobnej karczmy w niedalekim Zabrzegu (k. Bijasowic), gdzie
istniała druga przeprawa przez Wisłę.
W 1586 r. Dolną Karczmę posiadał Erazmus Zabrzeski. Zwano go też Razmusem, co
później utrwaliło się i przekształciło w nazwisko Rozmus. W 1654 r. Andrzej
Rozmus nabył na licytacji drugą karczmę wolską. Był zamożnym człowiekiem. Jeden
z jego synów, również Andrzej, ukończył studia teologiczne i był proboszczem w
Miedźnej.
Druga karczma wolska, zwana też Karczmą Górną, znajdowała się we wsi. Istniała
tu już zapewne na przełomie XIV i XV stulecia. Należały do niej rozległe grunta.
Pierwsi właściciele tej karczmy nie są znani. W 1440 r. byli nimi Miczek z
Oświęcimia oraz jego brat Jan, podówczas proboszcz w Warszowicach. Od nich nabył
ją za 50 grzywien niejaki Wojtek. Na przełomie XV i XVI wieku przechodzi ona na
własność Zająców, którzy byli pochodzenia szlacheckiego. W czasie wojny
trzydziestoletniej ród ten zubożał i popadł w zadłużenie u panów pszczyńskich.
Na skutek tego karczma została sprzedana na licytacji. Kupił ją za 1000 talarów
karczmarz z Wieży Andrzej Rozmus - o czym już wzmiankowaliśmy. W XIX w. wolskimi
karczmarzami byli Czmajduchowie i Niesytowie, a po nich Komrausowie i żydowska
rodzina Koplowitz. W 1861 r. było w Woli 10 Żydów.
Stawy, młyny
Tereny nad Wisłą sprzyjały zakładaniu stawów. Na mapie Woli z 1636 r. dostrzec
możemy ich rozmieszczenie w XVII wieku. Do największych stawów należał Wieżnik.
Powstał on na przełomie XV i XVI w. za czasów cieszyńskiego księcia Kaziemierza
II. Do roku 1517 był on właścicielem ziemi pszczyńskiej. Wieżnik powstał
niedaleko "wieży". Tereny te przed przejęciem ich przez panów pszczyńskich
należały do karczmarza wolskiego. Jako odszkodowanie otrzymał on wówczas staw
"Mały Wieżnik" oraz zezwolenie na wybudowanie młyna (tzw. młyn Zająców). Po I
wojnie Odrobińscy wybudowali tu nowy obiekt. Zrezygnowano wtedy z koła
młyńskiego. Potrzebną energię dawała lokomobila, ale i ta została wnet
zastąpiona silnikami elektrycznymi. Po II wojnie młyn użytkowała Gminna
Spółdzielnia. Od kilku lat jest on nieczynny.
W XVIII i XIX wieku istniał drugi młyn wodny. I on znajdował się nad Młynówką,
tyle, że powyżej. Spalił się na początki naszego stulecia.
Klęski żywiołowe i choroby
Powodzie
Wola, z powodu swego położenia, narażona była na częste wylewy Wisły. Przynosiły
one wiele strat, szczególnie w uprawach rolnych. W nowszych czasach największe
powodzie wystąpiły w latach:
Rok 1813
Po obfitych i gwałtownych deszczach Wisła wystąpiła z brzegów niszcząc
zabudowania i uprawy.
Rok 1884
W dniach od 18 do 21 czerwca wody wezbranej rzeki pokonały liche wały ochronne i
wdarły się do wsi. Zalane zostały drogi i zabudowania. Ludność zabierając
dobytek pośpiesznie uchodziła na wyższe miejsca. Wieczorem w sobotę 21 VI
dwukrotnie rozlegał się dzwon kościelny, nawołujący do niesienia pomocy
zagrożonym. Woda podmyła gospodę Julii Gluckmann, która znalazła śmierć pod
gruzami komina. Dopiero po kilku miesiącach, 20 października, do Woli przybył
prezydent rejencji opolskiej, hr. von Zedlitz, by oglądnąć skutki tej
katastrofalnej powodzi.
Rok 1885
Silny przybór wody w rzece spowodował, że w dniach 15 - 17 czerwca przewaliła
się ona przez drogę na Jedlinę i zalała wolskie pola i łąki. Ponownie w tym roku
Wisła wylała 7 i 27 lipca oraz w dniach 29 - 30 listopada
Rok 1908
Gwałtowne opady połączone z niespotykanym gradobiciem spowodowały wystąpienie
Wisły i zalanie pół wioski. Pozostała jej część ocalała albowiem w międzyczasie
rzeka przerwała wały w Zarzeczu (dziś teren Zbiornika Goczałkowickiego) i tam
się "rozładowała", przynosząc zarzeczanom niewyobrażalne straty.
Mniejsze powodzie odnotowano w latach 1913, 1918, 1925, 1934.
Pożary
Pożary pojedynczych chat powtarzały się w Woli co kilka lat. W czasach
pokojowych najgorszy był dzień 23 marca 1902 r., gdy w pobliżu plebanii
doszczętnie spłonęło 5 gospodarstw. Ogień łatwo przerzucał się z zabudowania na
zabudowanie, gdyż były one kryte słomą. Probostwo posiadało już w tym czasie
pokrycie blaszane i ocalało. Jako ciekawostkę należy podać, że 200 lat liczącą
chatę wolską, własność A. Ligęzy, można oglądać w skansenie w Chorzowie.
Choroby
W przeszłości co kilkadziesiąt lat ziemię pszczyńską nawiedzały różne zarazy. W
czasach nowszych katastrofalny był przełom lat 1847/1848, kiedy to na skutek
nieurodzajów zapanował głód. Co ósmy mieszkaniec Woli zmarł wówczas z powodu
głodu lub na skutek tyfusu głodowego. Głodowe lata nastąpiły także 31 lat
później, ale dzięki pomocy z zewnątrz, w tym z terenów polskich, nie pociągnęły
one tylu ofiar. Głód był dosyć częstym gościem w uboższych wolskich rodzinach,
szczególnie na tzw. przednówku. W 1901 roku, głodny 10-letni chłopak nazbierał w
stawie zielska, pokroił je i zjadł. Zmarł w bólach na skutek zatrucia. Co pewien
czas pojawiała się w Woli szkarlatyna. Jesienią 1892 r. zmarło na nią 7 dzieci,
w kwietniu następnego roku -
źródło: "Nasze strony" Zygmunt Orlik - Bydgoszcz 1996
|
|